| ADVERTISMENT |
|
|
| RECENZJE + WARNING / DZIENNIK |
|
Gdy już wie się, że Green Day - zgodnie z klasyfikacjami światowymi - to punk, wówczas można ze spokojem wysłuchać całości. I wtedy następuje zaskoczenie. Bo oto, na przykład, naszą uwagę przykuje "Jackass" z intrygującym saksofonem albo singlowe - nie najgorsze - "Waiting", tudzież singlowe - no, niech będzie: też nie najgorsze - "Minority" z przygrywką na harmonijce ustnej. Ponad tym rzeczywiście niby unosi się duch punka. Ale jest to duch zły: bardziej śmierdzący niż pachnący czy nobilitujący. Komercyjna plakietka okazuje się bowiem różna od tego, co TAM jest naprawdę. Tak naprawdę bowiem za punkiem kryje się więcej rancza i dyskoteki w wydaniu soft-rockowym, czyli: wpływów kultury jankesko-britneyo-nsyncowej. Słowem, a właściwie dwoma, przędą cienko. Ale i tak bywa. Ostrzegam ("I warn" - nomen omen). MW - 'Dziennik Polski' |